Zgłoś naruszenie...
Wybierz jedną z poniższych opcji.
Ten komentarz dotyczy mnie lub znajomego:
atakuje mnie,
atakuje znajomego.
Komentarz dotyczy czegoś innego:
spam lub oszustwo,
propagowanie nienawiści,
przemoc lub krzywdzące zachowanie,
treść o charakterze erotycznym.
Napisz
PANEL

Nasze marzenie Kociewska Iskierka pod dębami

wpisy na blogu

Praca w urzędzie

Blog:  agbar
Data dodania: 2013-05-23
wyślij wiadomość

Już kiedyś mówiłam, że chciałabym pracować w urzędzie. Bez różnicy w jakim. Po naszych ostatnich perypetiach, chciałabym tam pracować jeszcze bardziej. Chyba zacznę szukać wolnego etatu w okolicy. Pewnie zastanawiacie się, o co mi chodzi. Pisałam wcześniej, że mieliśmy odebrać zmienione warunki zabudowy. Miały właściwie być w środę, ale tego dnia nie mieliśmy czasu. Umówiliśmy się na czwartek. Grzecznie się stawiłam, słyszę: "Proszę przyjść za pół godziny." Poszłam na zakupy. Wiadomo, że jak kobieta rusza do sklepu, w dodatku z w miarę pełnym portfelem,  to zajmuje jej to trochę czasuwink Po tym czasie wracam do urzędu i co słyszę? "Proszę przyjść przed 15, jesze wójt musi podpisać dokumenty." Pojechałam do domu lekko poddenerwowana. Przed 15 wróciłam: "Wójta nie ma. Spyta pani w sekretariacie, o której jutro będzie i wtedy wszystko pani odbierze." Nie poszłam spytać. wkurzona pojechałam do domu. W piątek pojechałam dla pewności popołudniu. Kiedy pani budowlaniec mnie zobaczyła, dopiero zaczęła drukować naszą zmienioną decyzję. Na podpis i tak musiałam czekać. W końcu podpisał wicewójt. Wychodząc już nawet zła nie byłam, chciało mi się tylko śmiać. Oczywiście decyzja musi się jeszcze uprawomocnić. Na szczęście został nam już tylko tydzień. Pani architekt już dostała te dokumenty. Zaskoczyła mnie pozytywnie, bo nie wzięła pieniędzy za projekt zjazdu. Chce się ostatecznie rozliczyć dopiero, jak już wszystkie dokumenty będą w starostwie. Tylko nie wiem, czy to ostatnie przeprawy z Urzędem Gminy. Ostatnio zorientowali się, że działka zmieniła właścicieli, czyli że my nimi teraz jesteśmy, a nie mają odnotowane w dokumentach mojego męża. Powtarzam jak mantrę: obyśmy się wyrobili do umówionego z murarzem terminu. Czy lipiec może być jeszcze aktualny?

Papierki, papierki...

Blog:  agbar
Data dodania: 2013-05-14
wyślij wiadomość

Klejny malutki kroczek do przodu (chociaż pewnie za chwilę będą dwa do tyłuwink). Dziś zostały złożone w starostwie pierwsze dokumenty. Jeszcze nie wszystkie, bo czekamy na zmienione warunki zabudowy. Odbierzemy je w czwartek, w piątek zawieziemy do pani architekt, trzeba będzie też zostawić u niej pieniążki za projekt zjazdu. Zostaje nam potem tylko czekanie. Może jednak uda nam się zdążyć z dokumentami na termin wyznaczony przez murarza.

Pan Mąż był też dzisiaj w zakładzie energetycznym. Zaniósł projekt zagospodarowania działki. Dowiedział się, że prądu nie będzie szybko. Zanim skrzyneczka pojawi się na działce energetycy chcą wymienić . Podobno jest za słaby. Wygląda, jakby zasilenie naszego domu było ponad jego możliwości. Prawdę mówiąc nie rozumiem tej wyiany, bo transformator ma tylko kilka lat. Był wymieniony, kiedy po burzy spalił się. Wcześniej po każdej burzy nie było prądu, po tej wymianie uspokoiło się. No i do niego podłączonych jest 6 domów, w tym w dwóch mieszkają samotni starsi ludzie, którzy przecież nie zużywają mnóstwa prądu. Ale w sumie dobrze, że chcą poprawić. Kiedy już będziemy mieszkać w swoim domu, linia będzie bardziej sprawna. Szkoda tylko, że załatwianie kolejnych spraw w ZE będzie bardziej uciążliwe. Zamykają go w naszym mieście powiatowym i trzeba będzie robić wycieczki 30 km dalej.

Kolejna prośba

Blog:  agbar
Data dodania: 2013-05-11
wyślij wiadomość

Wczorajszy wpis miał pewien cel, ale oczywiście nie napisałam tego, co trzeba. W związku z tym, że nasz projekt jest u pani architekt, proszę o podanie mi planowanej wysokości ścian fundamentowych w Iskierce. Interesuje mnie również standardowa wysokość ścian piwnic. Będę bardzo wdzięczna za pomoc.

Umowa

Blog:  agbar
Data dodania: 2013-05-10
wyślij wiadomość

Nie wiem, co wczoraj się ze mną działo. To chyba pogoda, bo nic do mnie nie docierało. Źle widziałam, źle słyszałam, o kojarzeniu w ogóle nie warto nawet wspominać. Może to przez to, że rano mi krew pobierali? Do rzeczy. Wczoraj dostaliśmy list z Energi z podpisaną umową o przyłączenie do sieci energetycznej. Czytałam kilka razy dołączone pismo i nic z niego nie rozumiałam. Wyczytałam tylko tyle, że mam coś dostarczyć. A właściwie kilka cosiów, ale o jakie dokładnie cosie chodzi, to już było poza moim zasięgiem. Nawet chciałam się Was poradzić, żeby mi ktoś doświadczony wytłumaczył łopatologicznie, o co w tym piśmie chodzi. Dziś siadam do komputera z zamiarem zrealizowania tego zamierzenia i jeszcze raz czytam pisemko. I co? No przecież czarno na białym jest napisane, czego jeszcze od nas potrzebują. Dlaczego dałam wrobić się w taki podział obowiązków, że ja zajmuję się papierkami i liczeniem, a Pan Mąż sprawami technicznymi? Gdyby było odwrotnie, nie miałabym wtedy problemów z czytaniem ze zrozumieniem. blush

Pan Mąż nagabuje mnie w związku z tym podziałem ról, ile bloczków betonowych trzeba dokupić, ile betonu będzie potrzeba na ławy, ile na strop nad piwnicą, ile styropianu... Nic nie dały mi wymówki, że nie mam projektu, a bez niego nie znam szczegółw potrzebnych do tych obliczeń (w  zasadzie powinnam powiedzieć, że nie znam warunków początkowychwink). Coś tam wykombinowałam. Z jedynego bloga Iskierki, która posiada częściowe podpiwniczenie, wyłuskałam potrzebne dane (tylko orientacyjne, bo zdobyte po przejrzeniu zdjęć). Pobawiłam się w obliczanie powierzchni, objętości i kasy, czyli typowe rozważania budujących. Musimy dokupić 1000 bloczków. Pierwsze były kupione po okazyjnej cenie i w zasadzie z założenia miało ich być nawet za dużo. Tylko że wtedy nie przyglądaliśmy się działce dokładnie, nie zwróciliśmy uwagi, że spadek wysokości jest tak duży. Potrzebujemy fundamentów schodkowych, zdecydowaliśmy się też w najniższej części zrobić częściowe podpiwniczenie i dlatego tych bloczków będziemy potrzebować więcej.

Pozytywna myśl

Blog:  agbar
Data dodania: 2013-05-09
wyślij wiadomość

Ostatnio straciłam zapał do podglądania blogów budowlanych. Każdy z nich uświadamia mi ile przed nami pracy, starań i wydatków. Przy tym nasze obecne rozterki to pikuś. Niecierpliwimy się, a przecież przed nami dużo trudniejsze momenty. Już chcielibyśmy mieszkać w swoim domku, a ciągle mamy pod górkę, ciągle trzeba czekać na jakieś papierki. Gdzie tu pozytywna myśl? Przeglądając blogi w poszukiwaniu potrzebnych informacji, natrafiłam na blog, gdzie piszący też ciągle mieli pod górkę. Wiadomo, że jeśli się widzi, że nie jest się osamotnionym w swoich problemach i inni sobie z nimi poradzili, to podnosi na duchu, ale ważniejsze było pewne przeczytane zdanie, parafraza innego znanego:

Każdy dzień przybliża nas do końca budowy, do zamieszkania we własnym domu.

agbar
ranga - mojabudowa.pl stały bywalec
Wyślij wiadomość do autora OBSERWUJ BLOGA
statystyki bloga
Odwiedzin bloga: 65573
Komentarzy: 211
Obserwują: 37
On-line: 9
Wpisów: 65 Galeria zdjęć: 101
Projekt ISKIERKA
BUDYNEK- dom wolno stojący , parterowy z poddaszem z piwnicą
TECHNOLOGIA - murowana
MIEJSCE BUDOWY - pomorskie
ETAP BUDOWY - V - Okna i drzwi
ARCHIWUM WPISÓW
2015 kwiecień
2015 marzec
2015 styczeń
2014 grudzień
2014 lipiec
2014 czerwiec
2014 maj
2014 kwiecień
2014 marzec
2014 styczeń
2013 listopad
2013 wrzesień
2013 sierpień
2013 lipiec
2013 czerwiec
2013 maj
2013 kwiecień

OBECNIE NA BLOGU
1 niezalogowany użytkownik